Microsoft przejmuje GitHub – jest się czego obawiać?Około 5 minut

Klika dni temu świat IT obiegła wstrząsająca informacja o kupnie GitHub przez Microsoft za niebagatelną sumę 7,5 mld dolarów. W środowisku open source zawrzało, niektórzy deweloperzy, przeczuwając zagrożenie, rozpoczęli nerwową migrację repozytorów na GitLab, a Internet nie zawiódł i jak zwykle zareagował memicznie:

Microsoft is buying GitHub

GitHub 2018 ft. Microsoft is gonna be like

Czy obawy są uzasadnione? Jako piwnicowy Linuksowiec a także użytkownik i fan githubowego open source’u postanowiłam pochylić się nad tą kwestią i przyjrzeć dotychczasowej polityce Microsoftu.

1Microsoft wspiera finansowo open source

Nie jest żadną tajemnicą, że Microsoft od prawie półtora roku jest platynowym członkiem The Linux Foundation, nadzorowanej przez samego Linusa Torvaldsa, musi więc przeznaczać na rzecz rozwoju i promowania wolnego oprogramowania masę pieniędzy.

2SONiC

Microsoft w ramach Azure rozwija otwartoźródłowy projekt o nazwie SONiC (Software for Open Networking in the Cloud), który pozwala na zbudowanie na urządzeniu sieciowym opartym o Debiana Jessie w pełni funkcjonalnej warstwy 3. Na chwilę obecną w repozytorium jest 71 contributorów oraz prawie 1400 commitów, w tym ostatni sprzed dwóch dni, można więc przypuszczać, że projekt aktywnie się rozwija. Opinii na temat użycia nie wydam, ponieważ nie mam podstaw, jeśli ktoś próbował – dajcie znać.

3Windows Subsystem for Linux

Windows otworzył się na Linuksa tak bardzo, że postanowił zaimplementować podsystem dla Linuksa, pozwalający na używanie w pełni funkcjonalnego Basha na Windowsie. Dostępnych jest 5 dystrybucji Linuksa, a obok tych klasycznych, takich jak Debian, Ubuntu, SLES czy openSUSE mamy także do dyspozycji Kali Linuksa z wszystkimi narzędziami. Polecam wypróbować, inaczej na Windowsie już nie potrafię pracować.

4Azure Sphere

Microsoft wydaje także własnego Linuksa, przeznaczonego do obsługi urządzeń IoT. Projekt jest jeszcze w stanie developmentu, szczątkowe informacje tutaj.

5Server SSH

Windows unifikuje dostęp do maszyn wprowadzając eksperymentalny serwer SSH na Windowsa. Dzięki temu administratorzy w przyszłości będą w stanie połączyć się na wszystkie swoje maszyny za pomocą SSH niezależnie od systemu. Pozwoli to także na uproszczenie procesu automatyzacji przy użyciu Ansible czy Puppeta.

6ASP .NET Core

Wisienką na torcie jest dla mnie platforma .NET Core, z której osobiście korzystam od kilku miesięcy tworząc z zespołem aplikację na zaliczenie przedmiotu na studiach. Microsoft udostępnił otwartą platformę do tworzenia aplikacji internetowych, która, w przeciwieństwie do standardowego .NET-a jest niezależna od używanego systemu operacyjnego – można tworzyć aplikacje zarówno na Windowsie, Linuksie oraz MacOS-ie. Ma ona w niektórych miejscach parę braków, które można szybko uzupełnić doinstalowaniem biblioteki w NuGet-cie. Ogólnie spisuje się całkiem nieźle, niedoróbki w pewnych miejscach na Linuksie i MacOS-ie można wybaczyć.

Ale…

Żeby nie było tak kolorowo i optymistycznie, znam jeden zakup Microsoftu, który nie skończył się wcale powodzeniem i może to budzić obawy. Oto on:

7Microsoft „położył” Skype, którego wcześniej wykupił

Nie oszukujmy się, to co stało się ze Skypem po wykupieniu go przez Microsoft nie można nazwać sukcesem. Pierwotnie całkiem niezły i stabilny komunikator na Windowsa oraz (względnie stabilnie1) Linuksa umiera jako platforma do tworzenia i kontaktowania się z botami reklamowymi. Z kolei na Linuksach nie można się doczekać się jakiejkolwiek aktualizacji i wygląda na to, że ta platforma została przez Microsoft porzucona. Wielka szkoda.

Summon

Jak widać na powyższych przykładach, od pewnego czasu Microsoft wcale z open source nie walczy, co więcej wspiera go zarówno finansowo, jak i poprzez tworzenie i udostępnianie na wolnych licencjach własnych projektów. Moim zdaniem nie ma powodów do paniki. GitHub przy kontynuacji dotychczasowej polityki Microsoftu może mieć się pod skrzydłami całkiem dobrze. Czy tak będzie? Czas pokaże. 🙂


  1. Problemów ze stabilnością Skype na Linuksie nie doszukiwałabym się jednak w samym programie, a sterownikach audio-video, które przez długie lata były niedopracowane i potrafiły się wywrócić w najmniej odpowiednim momencie. Z biegiem lat można zaobserwować jednak zauważalną poprawę w tym obszarze. 

Poprzedni artykułPiwnica na wyjeździe: Hacknarök
Następny artykułBadge: Pochwal się przed światem, że ci działa!
Avatar
Nazywam się Dominika Kałafut. Od prawie połowy mojego krótkiego życia dzielnie przemierzam meandry Windowsów oraz Linuksów, okazyjnie także MacOS-ów. Zdarzył mi się także epizod z Haiku. Jestem miłośniczką ouczenia się na błędach... systemów operacyjnych. Moim hobby są zagadnienia związane z analizą post-mortem systemów w myśl zasady, że formatowanie dysku z systemem to ostateczność (także: najszybsze rozwiązanie ;-)). Zawodowo zajmuję się administrowaniem systemami, poruszam się więc głównie w Bashowo-Pythonowym środowisku.
PODZIEL SIĘ